Recenzja przedstawienia “Pensjonat Schöller”

Oct'11
4

20 września uczniowie Dąbrówki pod dowództwem prof. Małgorzaty Kraśnik mieli szansę obejrzeć w Teatrze Polskim niemiecką sztukę wystawianą z okazji III Europejskiego Spotkania Młodzieży.

Opis Pensjonatu Schöller, przedstawienia w reżyserii Jurgena Mullera i w wykonaniu berlińskich uczniów, brzmiał zachęcająco – pewien bogaty mężczyzna, Ladislaus(Lazi) Robitzky, prosi swojego siostrzeńca Alfreda o zorganizowanie wizyty w szpitalu dla obłąkanych w celu przyjrzenia się ich życiu. Za wykonanie zadania wujek obiecuje sporo pieniędzy, chłopak usilnie stara się więc coś wymyśleć. Z pomocą przychodzi mu przyjaciel Robert, znający pensjonat zamieszkany przez różne intrygujące osoby – niewyżytą pisarkę, despotycznego ex-majora oraz mężczyznę z aspiracjami na aktora, który zamiast „L” wymawia „N”. Nad wszystkim czuwa Ludwig, ekscentryczny właściciel. Ladislaus trafia do pensjonatu i, sądząc że ma do czynienia z wariatami, uczestniczy w komedii pomyłek. Brzmi nieźle, prawda? Niestety, rzeczywistość była brutalna.

- No, mam nadzieję, że rozumiecie większość żarcików. Wiecie, chodzi o absurd, wszystko tu jest totalnie pokręcone! – opiekun grupy niemieckiej podczas przerwy skręcał się ze śmiechu. Miał rację, to absurd. Absurd, że Niemcy mają prawo bezkarnie pisać komedie. Ich ,,poczucie humoru” nieomal doprowadziło do olbrzymiej tragedii. Nauczycielka jednego z poznańskich liceów, nafaszerowana zbyt dużą ilością żartów kiepskich i fatalnych, prawie udusiła się ze śmiechu. Kto wie, co by się stało, gdyby nie gong obwieszczający przerwę.  No cóż, wszyscy wiedzą, że germaniści to bardzo specyficzne persony.
Sztuka obfitowała w dowcipy stare i słabe – np. postać myląca litery na głównego bohatera zamiast Lazi mówiła Nazi. Poziom współczesnych
polskich ,,komedii”.

Nie najlepsze żarty nadrabiane były fenomenalną momentami grą aktorską
- Vincent Sobel jako właściciel pensjonatu rozbrajał mimiką, Josef Priesnitz wcielający się w majora charyzmą Hitlera, a Taina Martikke jako pisarka wspaniale ukazała ekscentryzm swej postaci. Wszyscy aktorzy grali niezwykle profesjonalnie, co ze względu na ich młody wiek jest godne podziwu.

Miejmy nadzieję, że kolejna próba ekspansji niemieckiego humoru zostanie szybko wykryta i oddalona. Miejcie uszy szeroko otwarte.

Jan Pędziński z 3E

Kategorie: Merkuriusz III ESM, Nieskategoryzowane | Leave a comment

Komentuj na Facebooku